TU MÓWI LONDYN

 
 

W niedzielę, 22 lutego 1948 r., cała Anglia zasnuta była gęstą mgłą. Wilgotne zimno przenikało do szpiku kości. Ulice i drogi puste. W taki niedzielny, zimowy wieczór Anglicy siedzą zwykle w domu, grzejąc się przy kominku i słuchając radia1. W tym dniu, zaraz po dzienniku o dziewiątej, BBC nadawało godzinną audycję dokumentarną pod tytułem „Kurier z Warszawy”2. Miałem wtedy sposobność przekonać się, jak szeroką falą rozchodzą się słowa wysłane w eter i jak szybko przemijają bez śladu. Na drugi dzień gratulował mleczarz, listonosz, sklepikarka, urzędnik na poczcie i bileter na pobliskiej stacji kolejki podziemnej. Urywał się telefon: dzwonili angielscy i polscy przyjaciele. W tydzień później nikt już nie pamiętał. A jednak słuchowisko zadecydowało o całym moim przyszłym życiu. Józef Zarański, dawny dyplomata, ówczesny redaktor Polskiej Sekcji BBC, zadzwonił nie tylko by gratulować, ale także by zapytać, czy miałbym ochotę złożyć podanie do BBC i poddać się próbie głosu. Inicjatywa wyszła od kierownika Środkowoeuropejskiego Serwisu BBC, Gregory Macdonalda, który wystąpił z nią pod świeżym wrażeniem słuchowiska.

Tym sposobem audycja „Kurier z Warszawy” stała się równocześnie końcowym akordem zamykającym ostatecznie mój wojenny rozdział i punktem wyjściowym nowej działalności, która miała wypełnić prawie jedną trzecią wieku i większość mego dojrzałego życia.

Dziwnym zrządzeniem Opatrzności miałem odtąd kontynuować wojenne zadanie łącznika między światem zachodnim a Polską. Z tą różnicą, że w latach Podziemia była to łączność sekretna, ograniczona do wąskiego grona ludzi w kręgu władzy po obu stronach linii frontu, a obecnie zdobywałem możność bezpośredniego, choć jednostronnego, kontaktu z milionami ludzi.