DWA DNI ROZMYŚLAŃ CZ. II

 
 

Trzonem opozycji byli intelektualiści i inteligencja partyjna. Wagę ich należało mierzyć nie liczbą, ale wpływem na rządzonych i rządzących. Opozycja nie była jednolita. Część stanowiła partyjna inteligencja stojąca na gruncie marksizmu. Byli to rewizjoniści, często ludzie młodzi, żarliwi wyznawcy idei komunistycznej. Źródła błędów dopatrywali się w ludziach, którzy ją wypaczyli. Zmierzali więc nie do obalenia systemu, lecz do jego naprawienia. Mieli młodzieńczy entuzjazm i głęboką wiarę, że im się uda. Drugim składnikiem opozycji byli ludzie, którzy nie byli komunistami, ale nie wierzyli w wojnę, wyzwolenie i możliwość pozbycia się rządów komunistycznych. Ujrzeli natomiast perspektywę przekształcenia modelu, uczynienia go bardziej ludzkim, znośniejszym, dopuszczającym mały margines wolności i uczestnictwa czynnika społecznego, choćby w najskromniejszym zakresie. Niektórzy używali terminologii marksistowskiej jako barwy ochronnej. Najlepiej scharakteryzował ich Ochab, mówiąc: „W słowach mówi się o trosce o partię, a merytorycznie, w treści, bije się w partię”8. Krytykom tego typu wytykano, że posługują się marksizmem-leninizmem jak umówionym zaklęciem. We wstępie i na zakończenie mowa jest o Marksie i Leninie, a w środku wszelkiego rodzaju herezje. Dotychczas byliśmy nastawieni na odbiorcę masowego. Moim pogadankom przy kominku - „Poznajmy się bliżej” - nadawałem formę popularnej gawędy, starając się wypowiadać myśli i uwagi w taki sposób, aby były zrozumiałe i atrakcyjne dla ludzi prostych. Wypływało to także z samej natury radia jako instrumentu oddziaływania. Bardziej złożone myśli i zdania łatwiej trafiają i zapadają w pamięć przez czytanie aniżeli słuchanie. Silą radia jest olbrzymi zasięg, słabością to, że forma radiowa z natury rzeczy spłyca, upraszcza ludzkie myśli.