ODWILŻ BEZ ZAPORY CZ. II

 
 

Wszystkie te fakty przekazywaliśmy skrzętnie w audycjach z powołaniem się na doniesienia korespondentów zachodnich. Odbijał się w nich zamęt, wahania i wewnętrzna walka w łonie kierownictwa zarówno w Moskwie, jak i w Warszawie.

Znaczenie XX Zjazdu dla dalszych wydarzeń w Polsce polegało przede wszystkim na tym, że po raz pierwszy sygnały osłabienia władzy dotarły do świadomości szerokich mas. Do tej chwili bariera strachu przełamana została tylko wśród inteligencji i w środkach masowego przekazu. Robotnik nie odczuwał odwilży. Warunki bytowe ulegały pogorszeniu, a obawa przed utratą pracy powstrzymywała przed upominaniem się o swoje prawa. Dopiero wrażenie wywołane przemówieniem Chruszczowa i oznaki zamętu oraz wahań na górze zachęciły do śmielszego wyrażania niezadowolenia i domagania się poprawy warunków materialnych. Lekceważenie i obojętność biurokracji wobec żądań robotniczych budziły rosnące wzburzenie wśród załóg.

W pamiętny „krwawy poznański czwartek”, 28 czerwca 1956 r„ wyszedłem z radia wcześniej niż zwykle. Postanowiliśmy pojechać z żoną do Dachau. O kilka kilometrów za obozem na wzgórku pod lasem znajdowała się olbrzymia zbiorowa mogiła, do której przez kilka lat Niemcy zrzucali zwłoki ofiar wszystkich narodowości straconych albo zmarłych w obozie. Rozciągała się ona na całe nie zalesione zbocze wzgórza. Większość pogrzebanych stanowili Polacy, wśród nich wielu księży. Byliśmy sami. Zapadał zmrok, gdy w lesie na wzgórzu odezwały się puszczyki, a raczej chór puszczyków. Ich głuche zawodzenie w tym miejscu, nad którym wciąż unosił się nastrój śmierci, sprawiało niesamowite wrażenie. Wracaliśmy do Monachium w milczeniu, w przeczuciu czegoś złowrogiego. Na drzwiach mieszkania zastałem kartkę, by natychmiast jechać do radia. W redakcji dziennika czekali już redaktorzy pochyleni nad dalekopisami, które wystukiwały długie depesze korespondentów z Polski. W Poznaniu wybuchło powstanie. Są zabici i ranni. A więc znowu powstanie... Na wszystkich twarzach malował się głęboki niepokój. W dniu „krwawego poznańskiego czwartku” skończyła się „odwilż”. Zaczynały się dni i miesiące rewolucyjnego wrzenia.