RADIOWA STRATEGIA CZ. II

 
 

Pierwszy nasz komentarz, napisany przez Trościankę, poszedł na antenę jeszcze tego samego wieczoru. Moje przemówienie nadane rano 29 czerwca zacząłem od przytoczenia nagłówków prasy światowej: „Akt rozpaczy w Poznaniu”, „Strzały z czołgów i karabinów maszynowych do demonstrujących robotników”, „Rozruchy głodowe w Poznaniu” itd. Poznań znalazł się w centrum uwagi całego świata. Czołgi po raz drugi od czasów Berlina Wschodniego miażdżące robotników, którzy domagali się chleba i wolności, wywarły wstrząsające wrażenie nie tylko w stolicach Europy Zachodniej. Odsłoniło to - mówiłem - wobec całego świata, nie wyłączając zachodnich partii komunistycznych, antyludowe oblicze „dyktatury proletariatu” mianującej się obrońcą klasy robotniczej. Doniesienia z Polski zadają kłam oskarżeniom, że tragiczny protest robotników był dziełem „agentury imperialistycznej” i „reakcyjnego podziemia”. W komunikacie odnajdujemy terminologię Stalina i Berii, potępioną dopiero co przez Chruszczowa.

Od kilku miesięcy w kołach dziennikarzy, artystów, uczonych i literatów trwa wielka, publiczna dyskusja, określana mianem „odwilży”. Podczas tej dyskusji podniesiono kurtynę w górę, wyjęto ludziom knebel z ust.

Pozwolono mówić o tym, że w Polsce jest źle, Ale - to i wszystko! Potok słów, nieraz stów zakłamanych nie zmieni! jednak niczego. Żadne frazesy o zbrodniach Stalina nie mogą nasycić pustych żołądków, nakarmić głodnych i przyodziać tych, którym codzienna nędza skacze rozpaczą do gardła.

W zakończeniu komentarza znalazły się słowa ostrzeżenia. Wypadki poznańskie mogą posłużyć stalinowskim elementom za pretekst do przywrócenia dawnych metod i zacieśnienia obroży. Dlatego zgodnie z najgłębszym przekonaniem powiedzieć musimy, że droga do poprawy nie prowadzi nawet przez najbardziej zrozumiałe odruchy rozpaczy, gdyż taki odruch może być wykorzystany przeciwko społeczeństwu. Wydane w kilka godzin później wytyczne amerykańskie szły dokładnie po linii tego przemówienia.