W OCZACH ŚWIADKÓW

 
 

Do rozruchów doszło na oczach co najmniej kilkuset zagranicznych wystawców, gości i dziennikarzy z całego świata. Część pochodu robotniczego pomaszerowała już w czwartek rano na teren Targów Poznańskich. Cudzoziemcy oglądali manifestację i starcia z milicją, atak na budynek UB, na więzienie na Młyńskiej i zniszczenie zagłuszarki. Przyglądali się temu, stojąc na ulicach, z okien hoteli i samochodów. Wielu z nich jeszcze tego samego dnia powracało z Polski pod świeżym wrażeniem wypadków. Na nasze żądanie reporterzy z osiemnastu biur Radia Wolnej Europy czekali na lotniskach i nagrywali relacje przybywających z Polski naocznych świadków, które natychmiast przekazywane były kablami do Monachium i szły prosto na antenę. Obszerne korespondencje z Poznania pozwoliły nam na drobiazgowe odtworzenie wydarzeń minuta po minucie, Cała Polska miała więc z pierwszej ręki dokładny obraz tego, co działo się poprzedniego dnia i słuchacze mogli przekonać się, jak dalece sprawozdania zachodniego radia i prasy odbiegały od wersji oficjalnej. W ciągu następnych dwu dni nadaliśmy czternaście relacji naocznych świadków. Oto niektóre fragmenty wprowadzające w nastrój krytycznych dni czerwcowych:

Czwartek, godzina czternasta. Stałam w oknie prywatnego mieszkania na ul. Roosevelta, w odległości 400 metrów od budynku państwowej policji bezpieczeństwa. Karabiny maszynowe grzechotały bezustannie. Ciągle powtarzała się ucieczka zastraszonego tłumu do bram domów. Trzy ciężkie czołgi typu T-34 z hałasem przetoczyły się mokrymi od deszczu ulicami i stanęły pod oknami. Jakaś kobieta przymocowała flagę na wieży czołgu... Ze łzami w oczach ludzie śpiewali starą polską pieśń kościelną Boże coś Polskę. Francuscy uczestnicy Targów krzyczeli do tłumu: Vive ta Pologrte!

O ósmej rano, gdy ruszyła wielka demonstracja strajkujących, stałam w bramie domu przy ulicy Czerwonej Armii. Kucharze w białych fartuchach i czepcach, robotnicy w znoszonych kurtkach, wielu z nich w płóciennym obuwiu na nogach, kobiety i młodzież, wszyscy szli wołając: „chleba, chleba, precz z wysokimi normami pracy, dajcie nam towary eksportowane do Rosji sowieckiej!”