VII PLENUM

 
 

VII Plenum, które zebrało się 18 lipca, a więc w trzy tygodnie po „krwawym czwartku” poznańskim, przyniosło pierwsze zwycięstwo robotnikom Poznania. Obrady toczyły się przez dziesięć dni, więc było to najdłuższe posiedzenie KC w historii PZPR.

Między 18 a 28 lipca Filip Ben nadawał codziennie długie korespondencje oparte najwidoczniej na informacjach od kogoś obecnego na sali. Nasze biuro paryskie otrzymywało je z redakcji „Le Monde” jeszcze przed ukazaniem się numeru w sprzedaży i natychmiast przekazywało je dalekopisem do Monachium.

Dyskusja obracała się wokół interpretacji prawdziwych przyczyn wydarzeń poznańskich i szukania drogi wyjścia z sytuacji. Napór społeczny sprawił, że nie dało się dłużej utrzymać tezy, jakoby robotnikami w Poznaniu kierowali z ukrycia „prowokatorzy i agenci imperializmu”. Tym razem była już tylko mowa o dołączeniu się do demonstrantów elementów chuligańskich. Ochab położył w swym referacie największy nacisk na uzasadnione bolączki i niezadowolenie robotników, które wykorzystane zostało przez wroga. Głównym winowajcą był tym razem aparat biurokratyczny. Wydarzenia poznańskie - mówi! Ochab - nie mogą stanowić żadnego usprawiedliwienia jakichkolwiek prób cofnięcia procesu demokratyzacji.

W trakcie dyskusji przylecieli z Moskwy Mikołaj Bułganin i marszałek Gieorgij Żuków pod pretekstem udziału w obchodach 22 lipca. Przemówienie Bulganina wygłoszone w przeddzień uroczystości odbiegało jaskrawo od wystąpienia Ochaba. „Rozruchy w Poznaniu - twierdził - były wywołane przez wrogie agentury”. Bułganin wzywał do zwiększenia czujności i „stanowczego wzmocnienia organów dyktatury proletariatu”. „Nie zamierzamy zamykać oczu - ostrzegał - wobec prób podważenia internacjonalnej jedności obozu socjalistycznego w imię rzekomej demokratyzacji”.