POWRÓT GOMUŁKI

 
 

Już po wizycie Chruszczowa w Jugosławii i deklaracji belgradzkiej w maju 1955 r. zadawaliśmy sobie pytanie, czy powrót Gomułki do władzy może wchodzić w rachubę. Aż do śmierci Bieruta, a nawet później nie ustawały w partyjnych wystąpieniach ataki na „gomuł- kowszczyznę”. Na rok przed „Październikiem” w moich „Uwagach o taktyce w czasie odwilży”3 oceniałem w roku 1955, że gdyby nawet Gomułka powrócił na stanowisko pierwszego sekretarza, byłby otoczony przez dawnych przeciwników, więc nie odzyskałby tego wpływu, jaki miał przed rokiem 1948. Dopóki jednak pozostaje poza partią, jest niebezpiecznym symbolem opozycji przeciwko kierownictwu, szczególnie niedogodnym w okresie zbliżenia między Moskwą a Belgradem. Powrót jego do władzy - pisałem - stworzyłby pozory przywrócenia jedności w łonie partii. Ponieważ stał się mitycznym patriotą i męczennikiem za sprawę „niezależnej polskiej drogi do komunizmu”, więc wysunięcie go na czoło wywarłoby duże wrażenie w społeczeństwie, obudziłoby przesadne nadzieje i złudzenia, przyczyniając się do osłabienia oporu społecznego.

Ta przepowiednia z maja 1955 r. nie we wszystkim się sprawdziła, ale w podobny sposób w rok później myśleli prowodyrzy obu zwalczających się frakcji. Wkrótce po VII Plenum, piątego sierpnia 1956 r., został ogłoszony komunikat o przyjęciu Gomułki z powrotem do partii. Stało się to na drugi dzień po rozmowie z nim całej delegacji KC z Ochabem na czele, zapewne pod naciskiem licznych głosów, jakie rozlegały się na plenum.