UDAREMNIONY PUCZ CZ. II

 
 

Pełny tekst w zbiorze Polska droga ku wolności, op.cit. s. 30. ca, że przez wodza PAX-u przemawia Moskwa i jej zausznicy spod znaku Natolina. Według doniesień agencji prasowych z Warszawy, stolicę obiegały pogłoski o szykującym się puczu, który miał zapobiec powrotowi Gomułki do władzy. Mowa była o liście proskrypcyjnej 700 ludzi z Gomułką na czele, sporządzonej przez Witaszewskiego. Wszyscy mieli być aresztowani przez żandarmerię wojskową.

Wiadomość miała charakter nie potwierdzonej pogłoski, ale zdecydowaliśmy się nadać ją poza dziennikiem radiowym. Nadeszły także pierwsze niepokojące wiadomości o ruchach wojsk sowieckich i polskich. Druga strona nie pozostała bezczynna. Jak twierdził Ben w swoich poufnych doniesieniach, pierwszy sekretarz warszawskiego komitetu partii, Stefan Staszewski, uchodzący w oczach Natolina za wroga numer jeden, prowadził już od dłuższego czasu przygotowania na wypadek puczu. Bronił własnej skóry, bo wiedział, że gdyby zamach się udał, stałby się jedną z jego pierwszych ofiar. Zarządził mobilizację bojowych grup robotniczych w szesnastu największych zakładach na terenie Warszawy, między innymi na Żeraniu, w zakładach Kasprzaka, Róży Luksemburg na Woli, w Hucie Warszawa na Bielanach i w zakładach samolotowych na Okęciu. Grupy bojowe złożone były z kilkuset osób spośród aktywu partyjnego. Gdy rozeszły się pierwsze wieści o możliwości akcji wojskowej ze strony Rokossowskiego i Witaszewskiego, Staszewski kazał uzbroić grupy bojowe i straże fabryczne. Broni i amunicji dostarczył Komar z magazynów KBW. Równocześnie zmobilizowano dużo samochodów ciężarowych, by zapewnić uzbrojonym oddziałom robotników możliwość szybkiego poruszania się. Gomułka i ważniejsi przywódcy partyjni otrzymali osobistą obstawę. Równolegle gen. Komar zarządził stan pogotowia KBW. W piątek, 18 października, patrole KBW rozmieszczone zostały na drogach wylotowych i na peryferiach miasta. Nie ulega wątpliwości, że tymi pociągnięciami Komar i Staszewski skutecznie udaremnili zamach stanu. Pucz pozbawiony momentu zaskoczenia nie miał żadnych szans. Nasze radio także odegrało w tym pewną rolę.

Siedemnastego i osiemnastego października w fabrykach Warszawy, Katowic, Wrocławia i Łodzi odbywały się robotnicze masówki i uchwalano rezolucje. Te, które z większym czy mniejszym opóźnieniem docierały na Zachód, były powtarzane w audycjach. Drogą okrężną przez Londyn dotarła wiadomość, że zapowiedziany na wieczór siedemnastego października wiec na Politechnice ma być wykorzystany przez Natolin do większej prowokacji. Staliniści liczyli na wywołanie ekscesów antysowieckich i rozruchów, które stałyby się pretekstem do użycia wojska i odroczenia plenum. Staszewski wiec odwołał, ale mimo to zgromadziło się sporo wzburzonej młodzieży. Staliniści wiedzieli już jednak, że ludność została ostrzeżona. Wiec był burzliwy, do studentów przyłączyła się delegacja z Żerania, ale tłum rozszedł się bez incydentów. Nawet na odległość Monachium-Warszawa wyczuwaliśmy naelektryzowaną atmosferę wyczekiwania. Krótkie spięcie mogło nastąpić w każdej chwili.