PAMIĘTNY DZIEŃ

 
 

W piątek, dziewiętnastego października, przed południem dalekopisy w redakcji dziennika radiowego zaczęły nerwowo terkotać, a powtarzające się raz po raz trzy dzwonki zapowiadały nowe ważne wiadomości. Nadchodziły depesze o ruchach wojsk sowieckich i polskich w kierunku Warszawy. W tak podminowanej atmosferze rozpoczęły się obrady VIII Plenum KC.

Nagle otrzymaliśmy depeszę najbardziej sensacyjną. Na lotnisku wojskowym w Babicach wylądował bez zapowiedzi sowiecki samolot wiozący na pokładzie całe kolektywne kierownictwo ZSRR: Chruszczowa, Mołotowa, Kaganowicza, Mikojana, marszałka Koniewa, generała Anionowa i dziesięciu innych generałów. Obrady plenum, które rozpoczęły się rano w budynku Rady Ministrów na Krakowskim Przedmieściu, zostały przerwane po dokooptowaniu Gomułki, Kliszki, Logi-Sowińskiego i Spychalskiego.

Pierwsze korespondencje z Warszawy pełne były opisów niebywałej sceny, jaka rozegrała się na lotnisku zaraz po wylądowaniu samolotu. Po wyjściu z samolotu Chruszczów czerwony z wściekłości powitał krzykiem oczekujących przedstawicieli PZPR. Wygrażając im pięścią przed nosem wykrzykiwał: „To myśmy krwią naszych ludzi oswobodzili ten kraj, a wy chcecie go sprzedać imperialistom! Niedoczekanie wasze!” Część generalicji sowieckiej prosto z lotniska ostentacyjnie odjechała samochodami w kierunku Legnicy.

Dopóki trwały rozmowy, nawet Benowi nie udało się niczego dowiedzieć z tego, co działo się za zamkniętymi drzwiami belweder- skiego pałacu. Natomiast rzecznicy „liberałów” przekazywali natychmiast dziennikarzom zachodnim napływające wiadomości o poruszeniach wojsk sowieckich z widoczną intencją nadania im rozgłosu światowego. Chodziło także zapewne o to, aby okrężną drogą - przez zachodnie radio - ostrzec ludność przed grożącym niebezpieczeństwem. W Warszawie informacje rozchodziły się błyskawicznie. Na prowincji tylko z zachodniego radia ludność mogła się była dowiedzieć, że w kierunku Warszawy maszerują dywizje sowieckie: z Legnicy na południu i z Sulinowa pod Kołobrzegiem na północy. Inne ugrupowania przekraczały Bug, a u wylotu Zatoki Gdańskiej ukazał się krążownik „Żdanow” w towarzystwie trzech kontrtorpedowców i całej flotylli mniejszych okrętów. Równolegle Rokossowski ściągał w kierunku Warszawy jednostki WP. Pod Sochaczewem polskim oddziałom zamknęło drogę KBW gen. Komara. Do starcia jednak nie doszło.