SOWIECKIE POPARCIE DLA NATOLINA

 
 

Wszystkie inne komentarze utrzymane byty w tym samym duchu. Unikaliśmy jakichkolwiek pouczeń i apelów. Staraliśmy się oddziaływać przez beznamiętną ocenę sytuacji i potężny ładunek informacji, które same przez się miały wydźwięk ostrzegający. Wyciąganie wniosków pozostawialiśmy słuchaczom.

Tegoż samego dnia w sobotę wieczorem, 20 października, stało się już jasne, że triumwirat Gomułka-Ochab-Cyrankiewicz nie dał się zastraszyć i sowieckie poparcie dla Natolina oraz sprzeciw wobec wyboru nowego Biura Politycznego spotkał się z odmową. Od czasu buntu intelektualistów mówiliśmy słuchaczom, że linia podziału przebiega w poprzek partii. Jeśli jednak chodzi o przywódców przyzwyczailiśmy się widzieć w nich posłuszny instrument Kremla.

W jaki więc sposób można wytłumaczyć - pytałem w komentarzu z 23 października - że ludzie ci zdobyli się w ubiegły piątek na odwagę wypowiedzenia tego niewolniczego posłuszeństwa? Jak wyjaśnić tę zdumiewającą zmianę, jaka w nich się dokonała? Gdzie szukać przyczyn tego, że nie załamali się wobec groźby, która dotyczyła także ich własnego losu? Wyjaśnienie tej zmiany - mówiłem - znajdujemy w wielkich procesach narastających w społeczeństwie od kilku lat... Trzeba jej szukać w dążeniu do wolności o olbrzymiej sile. Źródło ich tkwi w dołach... Naporowi tej fali nie oparła się także partia... Z początku ustępowały pod jej naciskiem dolne i średnie kręgi organizacyjne, aż w końcu ulegać zaczęło coraz silniej, z początku oporne, a później coraz chwiejniejsze, kierownictwo PZPR. Aż wreszcie pod naciskiem ustąpili nawet tacy ludzie, jak Edward Ochab i inni.

Nie znaleźliby oni z pewnością odwagi i siły, by stawić czoła groźnemu ultimatum Chruszczowa i towarzyszy, gdyby nie czuli, że mają w tym momencie i w tej sprawie solidarne poparcie całego społeczeństwa. Nie znaczy to - mówiłem dalej - że społeczeństwo udzieliło poparcia programowi PZPR.