TRYUMFUJĄCE SPOŁECZEŃSTWO CZ. II

 
 

Nasza służba nasłuchu nagrała wiec, transmitowany na żywo przez Polskie Radio. Znalazłem się z innymi w studio. Nieprzebrane morze ludzi skanduje bez przerwy: Wies-ław, Wies-ław, Wies-ław, śpiewa „sto lat”, reporterzy powtarzają hasła na transparentach: „Wolność i suwerenność”, „Wojsko z ludem", „Wierzymy Wiesławowi”. Słychać także inne okrzyki: precz z Rokossowskim i Ka-tyń, Ka-tyń, K.a-tyń. Na drugi dzień „Trybuna Ludu” obwieszcza tryumfalnie: „Nigdy jeszcze partia nie miała za sobą tak potężnego i powszechnego poparcia mas”, a Polskie Radio powtarza to samo innymi słowami: „Nigdy określenia - jedność moralno-polityczna narodu, wola narodu, zaufanie narodu do kierownictwa - nie były tak materialne, tak prawdziwe jak teraz”.

Partia usiłuje teraz zbić dla siebie kapitał polityczny. Dzięki Rosjanom cel odwilżowego manewru został w końcu osiągnięty. Z naszej strony potrzebne jest wyraźne rozgraniczenie. Dokonał tego Wiktor Trościanko w swojej „Odwrotnej stronie medalu”9.

...Społeczeństwo polskie - mówił - popiera to wszystko, co pracuje... na rzecz zwiększenia samodzielności Polski... W osiągnięciu tego celu społeczeństwo popiera każdego, sympatycznego mu czy niesympatycznego, bliskiego ideowo czy bardzo dalekiego. Takie też było podłoże masowego udziału Polaków w publicznych manifestacjach, a zwłaszcza tej największej z ubiegłej środy w Warszawie. Zapisywanie tego kapitału na rachunek partii to próba pomniejszania dążeń i rozumu społeczeństwa.

Wiece odbywały się w całym kraju w nastroju entuzjazmu, ale także podniecenia, które łatwo mogło doprowadzić do powtórzenia się Poznania. Wisiało w powietrzu niebezpieczeństwo, że jedna z tych licznych masówek może zakończyć się pochodem bardziej zapalnych elementów na Dom Partii czy jakikolwiek inny obiekt mający symboliczne znaczenie i krwawym starciem z milicją. Trzeba było także liczyć się z możliwością prowokacji. Tak się stało we Wrocławiu w poniedziałek, 22 października. W ogromnym wiecu dolnośląskich kolejarzy wzięło udział ponad trzydzieści tysięcy osób. W czasie masówki ktoś rzucił wiadomość o nowych ruchach wojsk sowieckich. Wiec z miejsca zamienił się w demonstrację antysowiecką i tłum ruszył w kierunku budynku Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. W ostatniej chwili zaczęły padać okrzyki: „Co nam to da?” Niektórzy uczestnicy demonstracji zaczęli wzywać zebranych do rozejścia się. Nie doszło do zdemolowania lokalu. W Warszawie jakiejś grupie maszerującej w kierunku Domu Partii zagrodziły drogę bojowe oddziały robotników z Żerania, te same, które zmobilizowane zostały na wypadek wkroczenia do akcji czołgów sowieckich.