WYMUSZONE USTĘPSTWA CZ. II

 
 

Rezolucje domagające się tego powtarzały się prawie na wszystkich wiecach robotniczych, studenckich i żołnierskich. Nie tylko zresztą na wiecach. Ku naszemu zdumieniu na wspólnym posiedzeniu egzekutywy Wojewódzkiego i Miejskiego Komitetu PZPR we Wrocławiu zapadła także uchwała, że „zdaniem obu egzekutyw w aktualnej sytuacji politycznej nie jest celowe zagłuszanie audycji radiowych, co ponadto pociąga za sobą poważne koszta”14. To

Dopiero w czasie pisania łych wspomnień sekretarze Gomułki, Walery Namiotkiewicz i Jolanta Michasiewicz, ujawnili, żc pierwszego listopada 1956 r. Gomułka, Cyrankiewicz i inni członkowie BP spotkali się potajemnie na terytorium sowieckim, w pobliżu granicy polskiej, z Chruszczowem i Mołotowem. Tematem rozmów była sytuacja na Węgrzech. Inwazja Węgier rozpoczęła się w tym samym dniu. Żadna wiadomość o tym spotkaniu nie przedostała się na zewnątrz (Jolanta Michasiewicz i Walery Namiotkiewicz: „Z kroniki życia i działalności W. Gomułki”. „Miesięcznik Literacki”, nr 7/1984, s. 132).

Przezwisko stąd powstało, że Witaszewski groził studentom i inteligencji, że „robotnicy’4 rozprawią się z nimi przy pomocy rurek gazowych. Gomułka na spotkaniu z redaktorami (29.10.56 r.) zapowiedział, że nie zaraz, nie natychmiast, ale owszem, z czasem można znieść zagłuszanie audycji BBC. W stosunku do Wolnej Europy był nieubłagany, „Jeśli chodzi o audycje Wolnej Europy - w ogóle nie zaprzestaniemy zagłuszać audycji...”17 Podobne stanowisko zajął Jerzy Morawski, odpowiadając na pytania na spotkaniu ze studentami l8. Reakcja na wystąpienie Gomułki nie dała długo na siebie czekać. Już następnego dnia Polskie Radio Kraków nadało wiadomość o rezolucji pracowników rozgłośni domagającej się powzięcia przez władze jak najszybszej decyzji w sprawie zaniechania za- głuszeń. „Jako pracownicy radiowi - stwierdzano w uchwale - uważamy stosowanie jakichkolwiek mechanicznych środków wobec innych poglądów, nie wyłączając wrogich, za niewłaściwą metodę propagandy”. Nazajutrz, 31 października, ta sama rozgłośnia krakowska nadała wiadomość, że „poczynając od dnia dzisiejszego przestały działać stacje zagłuszeniowe w Krakowie”19. Robotnicy nadajników zagłuszających zajęli stanowisko solidarne z opinią publiczną województwa krakowskiego i postanowili, że nie będą wykorzystywali swych urządzeń do zagłuszania obcych programów radiowych. Pracownicy rozgłośni krakowskiej wezwali robotników stacji zagłuszających w całym kraju, by poszli za ich przykładem20. Tak więc władze postawione były przez ludność wobec faktów dokonanych. Dopiero w trzy tygodnie później, 24 listopada, Radio Warszawa nadało, że decyzja przerwania za- głuszeń podjęta została „ostatnio”. Komunikat zaopatrzony został komentarzem mówiącym, że zaoszczędzona w ten sposób suma ponad 70 min złotych na zużycie prądu pozwoli na zaopatrzenie w elektryczność miasta liczącego kilkanaście tysięcy mieszkańców.