WOLNA EUROPA - KOZŁEM OFIARNYM CZ. II

 
 

Już dziewiątego listopada Wolna Europa została gwałtownie zaatakowana w dzienniku „Freies Wort”, oficjalnym organie FDP (partii Wolnych Demokratów - wchodzącej w skład koalicji rządu Adenauera). Pismo zwalało na „agresywną propagandę RWE” całą odpowiedzialność za krwawe stłumienie powstania. W następnych dniach atak „Freies Wort” został powtórzony przez trzysta dzienników w Niemczech Zachodnich. Prasa niemiecka domagała się zmiany stanowiska rządu federalnego wobec RWE i wszczęcia dochodzeń. Radiostacja zaatakowana została również przez jednego z głównych przywódców SPD, Herberta Wehnera. Dopiero oświadczenie rzecznika rządowego, że treść audycji zostanie dokładnie zbadana przez specjalnie powołaną do tego komisję, przyniosło pewne uspokojenie.

Głośnym echem odbiła się w całym świecie ostra krytyka Rozgłośni Węgierskiej wypowiedziana na konferencji prasowej w Brukseli przez Annę Kethly. Była ona starą działaczką węgierskiej partii socjaldemokratycznej, jedynym ministrem w koalicyjnym rządzie Nagy’a, który w momencie drugiej interwencji sowieckiej znalazł się na Zachodzie. W prasie amerykańskiej głównymi oskarżycielami stali się korespondenci z Budapesztu usunięci z Węgier przez Kadara. W wielu wypadkach ataki zawierały przeinaczenia i zarzuty nieprawdziwe albo wyolbrzymione. Niektóre jednak głosy nie były pozbawione słuszności. Głównym krytykiem amerykańskim był Alexander B. Bain, korespondent pochodzenia węgierskiego z ramienia jednego z amerykańskich syndykatów prasowych. Po powrocie do Stanów Bain na łamach dwóch magazynów o wysokich nakładach - „Look” i „Reporter” podniósł jako główny zarzut fakt, że RWE zamiast udzielić Nagy’owi natychmiastowego poparcia z chwilą, gdy został premierem 24 października, atakowało go nieustannie za rzekome „wezwanie na pomoc wojsk sowieckich”.