POSTĘPOWANIE WĘGRÓW W RWE

 
 

Gdy Nagy stanął na czele rządu - pisał Bain - stał się przedmiotem nieustannych i gwałtownych ataków w radiostacjach zachodnich, a zwłaszcza w Wolnej Europie i w Glosie Ameryki za sprowadzenie Rosjan. Biorąc pod uwagę, że wszystkie odbiorniki w Budapeszcie byty nastawione na Monachium - skutki tego oszczerstwa były olbrzymie i przyczyniły się znacznie do tego, że Nagy nie był w stanie opanować sytuacji i uniknąć katastrofy, która nastąpiła czwartego listopada10.

Zwalając całą odpowiedzialność na RWE, Bain pominął całkowicie takie fakty, jak wpływ obu wystąpień kardynała Mindszen- ty’ego.

Niesprawiedliwość tej nagonki, nawet jeśli zawierała jakiś element słuszności, polegała na tym, że postępowanie Węgrów w RWE traktowane było w zupełnym oderwaniu od całej polityki wyzwolenia i jej dwuznacznych sloganów, budzących fałszywe oczekiwania i nadzieje. Wobec krajów Europy Wschodniej Wolna Europa stała się niejako rzecznikiem tej polityki, a wiadomo, że w wypadku niepowodzenia gniew zawiedzionych kieruje się nie przeciwko właściwemu sprawcy, ale temu, kto przemawia w jego imieniu. I pod tym względem istniała jednak zasadnicza różnica między węgierskim a polskim zespołem redakcyjnym. Myśmy byli jeszcze pod świeżym wrażeniem zdrady, jakiej zachodni sprzymierzeńcy dopuścili się wobec Polski w czasie ostatniej wojny. Moje własne doświadczenia jako emisariusza nauczyły mnie ostrożności w ocenie polityki mocarstw zachodnich. W latach polityki wyzwolenia tonowaliśmy wszystko, co mogło budzić fałszywe nadzieje. W krytycznych dniach października i listopada przypominałem słuchaczom:

Wydaje mi się, że całe społeczeństwo musi mieć nieustannie w pamięci dwa zasadnicze fakty. Polska jest w dalszym ciągu w sowieckiej klatce. Garnizony Armii Czerwonej znajdują się nie tylko wewnątrz kraju, ale otaczają go ze wschodu i zachodu. W obecnej chwili usunięcie ich nie leży w polskiej mocy. Głębokie zrozumienie naszego położenia okazał prezydent Eisenhower, kiedy zgłaszając gotowość udzielenia pomocy [gospodarczej] Polsce, oświadczył, że Stany Zjednoczone nie zabiegają bynajmniej o to, by uczynić z Polski swego wojskowego sojusznika. Jest to uczciwe postawienie sprawy. Rosja ze swoją potęgą militarną jest zbyt blisko, a Stany Zjednoczone zbyt daleko, aby mogły skutecznie obronić Polskę przed sowieckim zalewem. To jest drugi fakt, z którym każdy Polak musi się liczyć, a naszym obowiązkiem jest przypominanie tej prawdy21.