REWOLUCJA WĘGIERSKA

 
 

Znowu zagrała tu różnica w przeżyciach tego samego pokolenia Węgrów i Polaków. Węgrzy przyjmowali i powtarzali całą politykę wyzwolenia w duchu własnych, pobożnych życzeń. Rzesza 140 tysięcy uchodźców węgierskich, odpowiadająca na niezliczone ankiety przeprowadzane po obozach w Austrii obwiniała Wolną Europę o rozbudzanie fałszywych nadziei na zbrojną pomoc Stanów Zjednoczonych. Poza jedną nieszczęsną cytatą z brytyjskiego „Observera” nie było takich obietnic. Opinia tego rodzaju uformowała się w ciągu czterech lat, to jest od chwili, gdy Stany Zjednoczone wkroczyły na drogę „polityki wyzwolenia”. Na pytanie, czy oczekiwali pomocy z Zachodu - 96 procent uchodźców odpowiadało twierdząco, 38 procent przypisywało te nadzieje zachodnim radiostacjom, 8 procent wymieniało po imieniu RWE. Wolna Europa przeprowadziła ankietę wśród 800 uchodźców na swój własny użytek. 85 procent zapytywanych udzieliło odpowiedzi negatywnej na pytanie, czy rewolucja została wywołana przez RWE22. Samą sugestię, że Węgrzy nie działali z własnego popędu, traktowano nieomal jak zniewagę. Ciekawe, że z tym samym oburzeniem odrzucił tę tezę Władysław Gomułka w swym przemówieniu do aktywu po powrocie z Moskwy. Gomułka powiedział:

Uważamy za niesłuszne i niemarksistowskie to stanowisko, które stwierdza, że rewolucja węgierska była kontrrewolucyjnym puczem zorganizowanym przez agentów państw imperialistycznych, Radio Free Europe, czy też krajową reakcję. Zdaniem naszym, taka ocena dezorientuje światowy ruch komunistyczny, obraża naród węgierski i jest czkawką starej, stalinowskiej interpretacji historii”23.

Rok później Gomułka przemawiał już zupełnie innym językiem. W ciągu pierwszych miesięcy po katastrofie węgierskiej los RWE wisiał na włosku. Ocaliła radiostację propaganda sowiecka, operująca jak zwykle fałszami. W końcu stycznia kanclerz Adenauer oświadczył, że jak wykazały dochodzenia, Rozgłośnia Węgierska RWE nie podżegała do powstania i nie obiecywała pomocy z Zachodu. Do tego samego wniosku doszła specjalna komisja Rady Europy w Strasburgu, reprezentująca piętnaście krajów europejskich. Konkluzje obu komisji nie odrzucały uzasadnionej krytyki programów. Zaprzeczały natomiast fałszywym oskarżeniom propagandy sowieckiej, podchwyconym przez znaczną część prasy zachodniej, zwłaszcza niemieckiej.