Punktem przełomowym w ofensywie przeciw Kościołowi stał się dekret Rady Państwa „o tworzeniu, obsadzaniu i znoszeniu duchownych stanowisk kościelnych" wydany dziewiątego lutego 1953 r. Dawał on organom państwowym prawo udzielania zgody lub odmowy na wszelkie nominacje kościelne, jak również usuwania księży, jeśli nie uczyni tego na ich żądanie zwierzchność kościelna.

Staliśmy także wobec pewnego dylematu moralnego. Nie budziło w nas najmniejszej wątpliwości, że PAX od samego początku prowadził robotę dywersyjną, śmiertelnie niebezpieczną dla Kościoła.

Rzeczą bardzo ważną było, aby społeczeństwo zdawało sobie sprawę, że podawane w prasie statystyki księży kolaborantów są fałszywe. Przytaczaliśmy więc przy każdej okazji ustęp z listu, jaki śp. Adam kardynał Sapieha wysłał do Bieruta na krótko przed śmiercią:

Ponieważ warunkiem powodzenia przeciwnika było rozbicie Kościoła od wewnątrz przy pomocy „księży patriotów” i „reżymowych katolików", więc moje pierwsze wytyczne programowe zalecały skoncentrowanie naszego wysiłku na zwalczaniu obu tych grup, demaskowanie ich dywersyjnego charakteru. W stosunku do księży konieczne było zachowanie daleko posuniętej ostrożności.

Przeciwnik starannie unikał wszystkiego, co mogłoby otoczyć ofiary aurą męczeństwa. Cenzura czuwała nad tym, by aresztowania i prześladowania księży, a zwłaszcza fakty oporu i przykłady odwagi nie przenikały do wiadomości ogółu. Naszym pierwszym zadaniem było informowanie o wszystkich represjach wobec Kościoła, zatajanych w środkach masowego przekazu.

W tej sytuacji obrona Kościoła wysuwała się na czoło wszystkich naszych zadań. Pogląd ten podzielał cały zespół bez wyjątku, choć większość stanowili ludzie religijnie obojętni, a nie brakowało i takich, którzy do Kościoła katolickiego nastawieni byli niechętnie. W Polsce Kościół mógł się bronić tylko z kazalnicy. A ponieważ odważniejsi kaznodzieje byli usuwani przez bezpiekę, więc nieustraszony Prymas stał się jedynym donośnym głosem głoszącym prawdę.

Na progu 1953 r. ofensywa przeciwko Kościołowi poczyniła już duże postępy. Władze usunęły administratorów apostolskich na ziemiach zachodnich. Sześciu ordynariuszy zostało uwięzionych i zastąpionych przez „księży patriotów”. Ocenialiśmy, że co najmniej dwa tysiące księży przeszło w różnym okresie przez więzienie. W procesach, wytaczanych księżom pod fałszywymi zarzutami przestępstw politycznych, zapadło kilkanaście wyroków śmierci.

Wobec tego nawiązałem kontakt z ks. Turowskim, przedstawiłem swoje trudności i poprosiłem o radę. Nie wiem, jakimi drogami i z kim się porozumiewał, zanim po bardzo długim czasie doczekałem się następującej odpowiedzi:

Wizyta w Rzymie miała jednak ważniejszy cel aniżeli ceremonialna audiencja u papieża. Poczynając od 1949 roku, wydarzenia w Polsce rozwijały się pod znakiem walki z Kościołem. Ten nurt dominował w moim przekonaniu nad wszystkim innym. Dopóki reżym pochłonięty był tępieniem opozycji i resztek podziemia, nie mógł pozwolić sobie na wojnę na dwa fronty i Kościół pozostawiony był we względnym spokoju.

W początkach lipca 1952 roku, a więc w samych początkach naszej działalności, odwiedziłem z moją żona Rzym i za pośrednictwem ambasadora Kazimierza Papée uzyskaliśmy audiencję prywatną u Piusa XII. Przyjechaliśmy do Wiecznego Miasta w czasie największej kanikuły. Upał był nie do zniesienia w pałacu watykańskim nie zaprowadzono jeszcze klimatyzacji. Pociłem się więc jak w pancerzu w moim czarnym, wizytowym ubraniu. Bardzo długo czekaliśmy stojąc na nadejście papieża.

Strony