Znowu zagrała tu różnica w przeżyciach tego samego pokolenia Węgrów i Polaków. Węgrzy przyjmowali i powtarzali całą politykę wyzwolenia w duchu własnych, pobożnych życzeń. Rzesza 140 tysięcy uchodźców węgierskich, odpowiadająca na niezliczone ankiety przeprowadzane po obozach w Austrii obwiniała Wolną Europę o rozbudzanie fałszywych nadziei na zbrojną pomoc Stanów Zjednoczonych. Poza jedną nieszczęsną cytatą z brytyjskiego „Observera” nie było takich obietnic.

Gdy Nagy stanął na czele rządu - pisał Bain - stał się przedmiotem nieustannych i gwałtownych ataków w radiostacjach zachodnich, a zwłaszcza w Wolnej Europie i w Glosie Ameryki za sprowadzenie Rosjan. Biorąc pod uwagę, że wszystkie odbiorniki w Budapeszcie byty nastawione na Monachium - skutki tego oszczerstwa były olbrzymie i przyczyniły się znacznie do tego, że Nagy nie był w stanie opanować sytuacji i uniknąć katastrofy, która nastąpiła czwartego listopada10.

Już dziewiątego listopada Wolna Europa została gwałtownie zaatakowana w dzienniku „Freies Wort”, oficjalnym organie FDP (partii Wolnych Demokratów - wchodzącej w skład koalicji rządu Adenauera). Pismo zwalało na „agresywną propagandę RWE” całą odpowiedzialność za krwawe stłumienie powstania. W następnych dniach atak „Freies Wort” został powtórzony przez trzysta dzienników w Niemczech Zachodnich. Prasa niemiecka domagała się zmiany stanowiska rządu federalnego wobec RWE i wszczęcia dochodzeń.

W tym samym momencie, gdy na Węgrzech zapanował spokój i śmiertelna cisza, w świecie zachodnim rozpętała się prawdziwa burza wokół roli Rozgłośni Węgierskiej Radia Wolna Europa. Błąd w ocenie sytuacji popełnił nie tylko zespół węgierski, ale zachodnie rządy ze Stanami Zjednoczonymi na czele i czołowe organy prasy światowej. Głos Wolnych Węgier nie był więc jedynym winowajcą.

Od pierwszych dni rewolucji powstańcy węgierscy opanowali prowincjonalne rozgłośnie i miejscowe rady robotnicze oraz rady narodowe nadawały przez nie swoje manifesty i żądania. Ponieważ zasięg tych radiostacji był ograniczony do najbliższej okolicy, RWE odbierała je na specjalnych radioodbiornikach - naprzód w Schleis- sheimie pod Monachium, a później w określonych punktach nasłuchowych w Austrii, w pobliżu granicy węgierskiej.

Byłoby ciężką niesprawiedliwością obciążać zespół węgierski RWE całą odpowiedzialnością za audycje w czasie kryzysu. Odwilż w Polsce narastała powoli, w ciągu dwóch lat. Śledząc ją uważnie od samego początku, mieliśmy dosyć czasu, by zrozumieć i właściwie ocenić zachodzące zjawiska. Powstanie węgierskie było nagłą eksplozją, która zaskoczyła wszystkich, a przede wszystkim Amerykanów.

Był to wprawdzie tylko cytat z poważnego pisma niedzielnego, ale przez radio nie słychać cudzysłowów. Redaktor dodał zresztą swoją własną uwagę: „Według doniesień z Londynu, Paryża, Waszyngtonu i innych stolic zachodnich wynika, że reakcja świata na wydarzenia węgierskie przechodzi wszelkie wyobrażenie”.

Nasi węgierscy koledzy z RWE przeżywali teraz straszliwą tragedię. Mieli wewnętrzną świadomość popełnionych błędów. Imre Nagy nie przestał być przedmiotem ataków i krytyki Głosu Wolnych Węgier nawet wtedy, gdy poddał się już bezwarunkowo wszystkim żądaniom powstańców. Drugiego listopada, kiedy premier wysłał depeszę do ONZ, domagając się obrony zagrożonej neutralności Węgier, dyrektor Głosu Wolnych Węgier, Andor Gellert, wygłosił przemówienie, w którym znalazł się następujący ustęp:

W ciągu pierwszych trzech dni listopada około trzy tysiące czołgów sowieckich przekroczyło granicę. Trzeciego listopada późnym wieczorem delegacja węgierska złożona z gen. Pal Maletera, ministra Erdei i gen. Istvana Kovacsa rokująca w sprawie wycofania wojsk sowieckich została znienacka aresztowana w ambasadzie sowieckiej. Uderzenie wojsk nastąpiło o drugiej nad ranem.

Tego samego dnia, 30 października 1956 r., zjawili się po raz trzeci Mikojan i Susłow. O przebiegu spotkania dowiedzieliśmy się później z rozmowy, jaką amerykański korespondent RWE, Dean Koch, przeprowadził zaraz po katastrofie węgierskiej z Georgem Heltaiem, przyjacielem Nagy’a, który pełnił obowiązki kierownika spraw zagranicznych9. Następnego ranka, 31 października, doszło do rozmowy Mikojana i Susłowa z Zoltanem Tildy, przywódcą stronnictwa drobnych rolników i członkiem nowego gabinetu.

Strony