Tymczasem Nagy w ciągu zaledwie kilku dni, jakie mu pozostały, w rozpaczliwych wysiłkach zdobycia poparcia społecznego ustępował krok za krokiem wobec nawału żądań i postulatów. Po ogłoszeniu amnestii dla wszystkich, którzy brali udział w walkach, po rozwiązaniu bezpieki (AVH) i zarządzeniu zawieszenia broni, które przyjęte zostało przez Rosjan, najważniejszym wydarzeniem było zwolnienie ks. Józefa kardynała Mindszenty’ego z domowego aresztu w małej wiosce Feldsotepany w północno-zachodnich Węgrzech.

Niestety reakcja zespołu węgierskiego RWE miała charakter równie żywiołowy, co i społeczeństwa w kraju. Dyrektor rozgłośni Andor Gellert był ciężko chory na gruźlicę. Gdy wybuchł kryzys - przywlókł się ze szpitala i pracował, mając wysoką gorączkę.

Trzy dni między 23 a 26 października przesądziły o dalszym rozwoju wypadków. Węgierska partia i bezpieka po prostu rozleciały się. Wojsko przestało być siłą, na której rząd mógł się oprzeć. W ciągu jednej doby rewolucja rozlała się z Budapesztu na prowincję. W zakładach pracy, w biurach, na uczelniach, w oddziałach wojska powstawały spontanicznie setki rad robotniczych, rad narodowych, rad rewolucyjnych, rad żołnierskich itp.

Społeczeństwo węgierskie nie miało tych smutnych doświadczeń powstańczych. Do tego okoliczności, które sprzyjały Polsce, układały się dla Węgrów niepomyślnie. Kierownictwo sowieckie było głęboko podzielone i od czasu śmierci Stalina polityka wobec Węgier układała się w zygzaki. Gdy Imre Nagy jako premier wprowadzał swój „nowy kurs” w 1953 r., miał za sobą poparcie Malenkowa i wroga w osobie Susłowa.

Zmiana tonu i generalnej linii audycji została pokwitowana nawet przez prasę krajową. Na przykład Tadeusz Hołuj w „Życiu Literackim” pisał:

Równocześnie nasz zespół w Monachium, społeczeństwo w kraju i emigracja dzieliliśmy tę samą obawę, aby najbardziej skrajne i zapalne elementy antykomunistyczne nie dały się ponieść nastrojom chwili. Z natury rzeczy ci właśnie ludzie byli naszymi najwierniejszymi słuchaczami. Być może audycje RWE wywarły na nich jakiś wpływ. Innych nie trzeba było przekonywać.

Polacy mieli świeżo w pamięci straszliwą hekatombę Powstania Warszawskiego, które nie przyniosło wyzwolenia. W Zapiskach więziennych prymasa Wyszyńskiego pod datą 27 września 1953 r. (drugi dzień po aresztowaniu) znalazło się zdanie:

Byłem od początku i jestem nadal zdania, że Polska, a z nią i Kościół święty, zbyt wiele utraciła krwi w czasie okupacji hitlerowskiej, aby mogła sobie pozwolić na dalszy jej upływ 1.

Odbiór radiostacji zachodnich poprawił się z miejsca, ale brzęczenie nie ustało. Polskie Radio i redakcje pism zasypywane były listami i zapytaniami. 26 listopada powtórzono informację, że zagłuszanie rozgłośni zachodnich zostało zniesione i że zakłócenia odbioru prowadzone są spoza granic PRL. Potwierdziły to w pełni badania goniometryczne przeprowadzone przez Amerykanów. Audycje polskie RWE zagłuszane były z terenu Czechosłowacji i ze Związku Sowieckiego.

Rezolucje domagające się tego powtarzały się prawie na wszystkich wiecach robotniczych, studenckich i żołnierskich. Nie tylko zresztą na wiecach. Ku naszemu zdumieniu na wspólnym posiedzeniu egzekutywy Wojewódzkiego i Miejskiego Komitetu PZPR we Wrocławiu zapadła także uchwała, że „zdaniem obu egzekutyw w aktualnej sytuacji politycznej nie jest celowe zagłuszanie audycji radiowych, co ponadto pociąga za sobą poważne koszta”14. To

W tym czasie losy Gomułki i jego ekipy były właściwie na łasce i niełasce społeczeństwa. Partia nie reprezentowała żadnej siły, w wojsku upadła wszelka dyscyplina. Jasne było, że w razie wkroczenia Rosjan żołnierze i ogromna większość korpusu oficerskiego będzie się bić po stronie ludności. Bezpieka była sparaliżowana strachem.

Strony