Radio Wolna Europa, które zaczęło nadawać swoje audycje czwartego lipca 1950 r. było nie byle jakim dziwolągiem. Audycje nagrywano na taśmy w studiach, które mieściły się wtedy w najwyższym ówczesnym drapaczu chmur - Empire State Building - w samym sercu Manhattanu. Taśmy wysyłano z początku pocztą lotniczą do Niemiec. Audycje godzinne lub półgodzinne były nadawane z jednej anteny o sile 7,5 kilowatów umieszczonej w Lampertheim, w lesie pod Frankfurtem nad Menem.

W tym układzie radio było niejako produktem ubocznym. Głównym celem Komitetu było wspieranie emigracyjnej elity politycznej i umysłowej. Deklaracja przyznawała pierwszeństwo Głosowi Ameryki. Nowe radio miało być tylko uzupełnieniem Głosu.

Ubocznym produktem polityki sowieckiej był exodus z Europy Wschodniej demokratycznych przywódców politycznych ratujących swe życie. Większość z nich znalazła się tym razem w Stanach Zjednoczonych. Szukając możliwości politycznego działania dawni premierzy, ministrowie, dyplomaci i parlamentarzyści oblegali biura rządowe w Waszyngtonie. Amerykanie mieli poczucie winy wobec tych ofiar Jałty i nie zamykali przed nimi drzwi.

Nie byl to przypadek, że dopiero w 1948 roku zostałem zaproszony do Polskiej Sekcji BBC. Zaraz po wojnie obecność w Bush House czynnie zaangażowanego działacza niepodległościowego nie byłaby mile widziana. W trzy lata później, właśnie w roku 1948, wybuchła zimna wojna. Wprawdzie już w rok po Jałcie Churchill obwieścił światu, że król jest nagi, mówiąc o żelaznej kurtynie, która zapadła w poprzek Europy.

Wkrótce zaczęły napływać echa z Polski. „Świadkowie historii” zdobyli sobie wielkie powodzenie. Słuchał ich cały kraj. Niestety ebonitowe płyty, na których utrwalone były głosy głównych postaci polskiego dramatu wojennego, zostały przez BBC zniszczone wraz z maszynopisami. Zdołałem zachować własne kopie tekstów audycji, a w dziesięć lat później usiłowałem ratować autentyczne głosy wydając album Świadkowie historii, złożony z czterech płyt.

W ten sposób doszło do cyklu audycji „Świadkowie historii”, który z perspektywy czasu wydaje mi się moim najważniejszym osiągnięciem tych trzech lat spędzonych w przyjacielskiej atmosferze Bush House.

Nadawałem te audycje raz na miesiąc aż do chwili odejścia z BBC. Świadkowie historii, którzy przesunęli się przed mikrofonem już dziś, poza nielicznymi wyjątkami, nie żyją.

To było w czasie wojny - odpowiadano. - Nie jesteśmy jeszcze w stanie wojny z reżymem komunistycznym w Polsce. Wciąż niezrażony postanowiłem podjąć inną próbę na dużo mniejszą skalę. W październiku 1950 roku wystosowałem następujące memorandum (po angielsku) do kierowniczki Polskiej Sekcji BBC, pani Evelyn Zasio10. Pragnąłbym przedłożyć trzy nowe propozycje programowe:

- 1) Wprowadzenie audycji pt. ,.Głosy z Polski”.

Nie poszedłem za radą Zarańskiego. Był to koniec roku 1949. Sytuacja międzynarodowa pogarszała się gwałtownie. Mieliśmy już za sobą sfałszowane wybory w Polsce, ucieczkę Mikołajczyka, komunistyczny zamach stanu w Czechosłowacji. Świat wkraczał w zimną wojnę. Blokada Berlina zwiększała możliwość konfliktu zbrojnego. Czy w tych warunkach świadome ograniczanie wpływów Londynu w Europie Wschodniej leżało w brytyjskim interesie?

W tych warunkach sukces Wagnera był nie lada wyczynem. Polskie Radio Madryt zawdzięczało swe niebywałe powodzenie po prostu temu, że było polskie. Słuchacze zorientowali się szybko, że mówią do nich Polacy, którzy rąbią prawdę w oczy, atakują Moskwę i reżym, nie owijając niczego w bawełnę, mówią o sprawach najbardziej interesujących i najbliższych polskiemu słuchaczowi. Nie pomijano tematów drażliwych - jak obrona granicy na Odrze i Nysie - który stanowił tabu w BBC.

W tym czasie prymat BBC w Polsce został po raz pierwszy zachwiany. Niebywałym powodzeniem zaczęły się cieszyć polskie audycje z Madrytu. Prowadził je świetny radiowiec i gorący patriota - Karol Wagner-Pieńkowski. Przed wojną jako młody człowiek wygrał ogólnokrajowy konkurs na spikera, a z czasem, dzięki doskonałej znajomości języków i wybitnym talentom, objął audycje zagraniczne Polskiego Radia.

Strony