Wydawało się, że triumwirat Gomułka-Ochab-Cyrankiewicz odniósł walne zwycięstwo. Jednakże, jak nas później informował Ben, po odlocie delegacji sowieckiej nastąpiły najgorsze godziny niepewności. Rozmówcy polscy zrozumieli, że wizyta i ruchy wojsk były obmyśloną z góry próbą zastraszenia, ale kolektywna decyzja, co robić dalej, zapadnie dopiero w Moskwie. Wojska sowieckie wprawdzie zatrzymały się w marszu na Warszawę, ale nie powróciły do swoich baz.

Ze strony polskiej zabierali głos Ochab i Gomułka. Od czasu do czasu wtrącał się Cyrankiewicz. Natolińczycy: Zawadzki, Jóźwiak, Z. Nowak i Rokossowski milczeli. Moment przełomowy nastąpił koło północy, kiedy Chruszczów zakończył jeszcze jeden długi wywód zapowiedzią, że oporni zostaną zgnieceni. Gomułka oświadczył wówczas spokojnym tonem: „Teraz ja będę przemawiał. Nie tu, ale przez radio do narodu i powiem, cośmy tu usłyszeli”.

Rozmowy w Belwederze trwały z jedną przerwą do trzeciej nad ranem dnia następnego. Prasa skwitowała je parozdaniowym, nic nie znaczącym komunikatem. Tuż przed siódmą rano samolot z delegacją sowiecką wystartował w drogę powrotną do Moskwy. Dopiero w kilka godzin później w świetle napływających doniesień korespondentów z Filipem Benem na czele stało się jasne, że zaszło coś dla nas zupełnie nieoczekiwanego.

W piątek, dziewiętnastego października, przed południem dalekopisy w redakcji dziennika radiowego zaczęły nerwowo terkotać, a powtarzające się raz po raz trzy dzwonki zapowiadały nowe ważne wiadomości. Nadchodziły depesze o ruchach wojsk sowieckich i polskich w kierunku Warszawy. W tak podminowanej atmosferze rozpoczęły się obrady VIII Plenum KC.

Pełny tekst w zbiorze Polska droga ku wolności, op.cit. s. 30. ca, że przez wodza PAX-u przemawia Moskwa i jej zausznicy spod znaku Natolina. Według doniesień agencji prasowych z Warszawy, stolicę obiegały pogłoski o szykującym się puczu, który miał zapobiec powrotowi Gomułki do władzy. Mowa była o liście proskrypcyjnej 700 ludzi z Gomułką na czele, sporządzonej przez Witaszewskiego. Wszyscy mieli być aresztowani przez żandarmerię wojskową.

Po tej wiadomości, w przeddzień VIII Plenum, zabrałem głos przed mikrofonem. Komentarz był powściągliwy. Stawiałem pytania: z jakim programem przychodzi Gomułka? Jakie są jego poglądy po latach izolacji?

Nieznana osobistość, która była głównym źródłem informacji Bena, twierdziła, że największy wpływ na usztywnienie stanowiska Ochaba miała jego wizyta w Pekinie w połowie września w czasie zjazdu chińskiej partii komunistycznej. W półtoragodzinnej rozmowie Mao Tse-tung, Czou En-laj i inni zachęcali polskiego gościa, by dążył do większego uniezależnienia się od Moskwy.

Do czasu wydarzeń poznańskich „odwilż” pojęta jako taktyczny manewr partii znajdowała na szczeblu kierownictwa główne oparcie w Jerzym Morawskim i dwóch innych sekretarzach KC: Albrechcie i Matwinie. Po VII Plenum czołowa rola przypadła Ochabowi i Cyrankiewiczowi.

Jeszcze przed kryzysem październikowym zawarłem z nim tajną umowę przy okazji jednego z jego wypadów do Polski. Było dla mnie jasne, że obok całej gromady swoich informatorów musiał mieć jeszcze z czasów przedwojennych bliski, bezpośredni kontakt z kimś znajdującym się w najwyższym kręgu władzy. Był to chyba członek KC, być może jeden z sekretarzy KC reprezentujących „liberałów”. Ben wiedział bardzo dobrze o tym, co działo się w samym kierownictwie partii, a także między Moskwą a Warszawą.

Równolegle z eskalacją postulatów społecznych przybierała wciąż na sile walka w kierownictwie partii. Historyczną rolę w informowaniu społeczeństwa o tej rozgrywce odegrał korespondent „Le Monde” w Warszawie.

Strony