Z początkiem lipca 32 posłów francuskich zwróciło się telegraficznie do ambasadora PRL Stanisława Gajewskiego żądając, by władze uznały prawo oskarżonych do procesu publicznego w obecności przedstawicieli prasy międzynarodowej.

Drugim ważnym tematem, który narzucał się po wypadkach poznańskich, były zbliżające się procesy. Już na trzeci dzień po „krwawym czwartku” podjęliśmy sprawę w komentarzu Trojanowskiego5. Ponieważ władze zapowiadały, że „winni będą ukarani z całą surowością prawa”, Trojanowski postawił szereg pytań: czy aresztowani będą sądzeni według starych stalinowskich wzorów, czy rozprawa będzie jawna, czy obrońcy będą korzystali z pełnej swobody słowa? Czy na salę będą dopuszczeni dziennikarze zachodni?

Tymczasem Natolin, głównie na zebraniach komitetów partyjnych, rozpętał kampanię antysemicką. Echa jej zaczęły przedostawać się do prasy już po marcowym VI Plenum. Poświęciłem temu tematowi trzy audycje w końcu czerwca, a obecnie podejmowali to zagadnienie inni redaktorzy. Ujawnialiśmy przede wszystkim rosyjskie i stalinowskie pochodzenie antysemityzmu, które stalinowskie skrzydło partii usiłowało obecnie importować do Polski w celach taktycznych.

W ciągu sierpnia i września w audycjach RWE jak w lustrze odbijały się wydarzenia i narastający dramat, który miał osiągnąć swój szczyt w dniach 19 i 20 października 1956 r. To, co działo się w dołach, miało nie mniejsze znaczenie od zakulisowej walki na szczycie.

Już po wizycie Chruszczowa w Jugosławii i deklaracji belgradzkiej w maju 1955 r. zadawaliśmy sobie pytanie, czy powrót Gomułki do władzy może wchodzić w rachubę. Aż do śmierci Bieruta, a nawet później nie ustawały w partyjnych wystąpieniach ataki na „gomuł- kowszczyznę”.

Było to pierwsze ostrzeżenie oraz pierwsza próba nacisku i interwencji Moskwy w sprawy PZPR. ale odniosła skutek odwrotny do zamierzonego. Wystąpienia na plenum głównych rzeczników Natolina, Zenona Nowaka i Franciszka Jóźwiaka, wspierające Buł- ganina i skierowane przeciwko „antyradzieckim" elementom w partii i w prasie nie znalazły poparcia większości.

VII Plenum, które zebrało się 18 lipca, a więc w trzy tygodnie po „krwawym czwartku” poznańskim, przyniosło pierwsze zwycięstwo robotnikom Poznania. Obrady toczyły się przez dziesięć dni, więc było to najdłuższe posiedzenie KC w historii PZPR.

Strategiczny plan Natolina, inspirowany niewątpliwie przez ambasadora Ponomarenkę, polegał na wbiciu klina między robotników a inteligencję i młodzież akademicką. Krytyka prasowa miała być zdławiona przez ponowne nałożenie knebla cenzury i represje („środki administracyjne”) skierowane przeciw intelektualistom, przede wszystkim członkom partii. Równocześnie płace robotnicze miały być podniesione o 50 procent bez oglądania się na katastrofalne skutki inflacyjne tego rodzaju decyzji.

Dopływ informacji z kraju uległ obecnie znacznemu rozszerzeniu. Od chwili, gdy Polska stała się przedmiotem ogólnego zainteresowania, zwiększyła się liczba korespondentów zachodnich. Do najlepiej poinformowanych należał Filip Ben z ,,Le Monde", Sydney Gruson z „New York Timesa” i jego żona Flora Lewis mówiąca trochę po polsku.

Po kilku dniach odetchnęliśmy spokojnie. Nasze początkowe obawy okazały się przesadne. Rewolta nie rozszerzyła się na resztę kraju, nastąpiło natomiast ogólne przebudzenie i znaczne uaktywnienie mas robotniczych. Po rewelacjach Światły i po XX Zjeździe - wydarzenia w Poznaniu stały się trzecim z kolei katalizatorem. Do tego momentu „odwilż” mogła w każdej chwili zamienić się w przymrozek. Jak przypominał Cyrankiewicz - pogoda na wiosnę bywa zmienna.

Strony