W drugiej połowie lipca uciekł przez Berlin Zachodni dwudziestosiedmioletni robotnik od Cegielskiego, Włodzimierz Kaczmarek. Zbiegł, jak twierdził, w ostatniej chwili przed aresztowaniem. Był jednym z tych, którzy zdzierali czerwone flagi z budynku partii przy ulicy Świętego Marcina i brał udział w zniszczeniu zagłuszarki. Dotychczas nadawaliśmy wyłącznie relacje cudzoziemców. Po raz pierwszy stanął przed mikrofonem uczestnik zajść1.

Uspokojenie w Poznaniu nastąpiło dopiero w piątek, 29 czerwca. W tym samym dniu Józef Cyrankiewicz wygłosił przez radio swoje osławione oświadczenie, w którym groził odcięciem ręki każdemu, kto poważy się podnieść ją przeciwko władzy ludowej.

Jeden z naocznych świadków, Peter Wiles, docent uniwersytetu w Oksfordzie, prawie bezpośrednio po przylocie z Warszawy odwiedził na zaproszenie Amerykanów RWE i podzielił się tym, co przeżył z całym zespołem w studio nr 1. Największe wrażenie wywarł na nim fakt, że bastylią poznańskiej rewolucji, najbardziej znienawidzonymi symbolami starego reżymu było więzienie na Młyńskiej, budynek bezpieki przy ulicy Kochanowskiego i za- głuszarka na gmachu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przy ulicy Dąbrowskiego.

Wzdłuż ulicy Rokossowskiego stało ze trzydzieści tramwai. Pomiędzy nimi i trotuarem stały opuszczone ciężarówki, blokując ulicę. Gdzie indziej umyślnie poustawiano samochody ciężarowe w poprzek jezdni tak, by tworzyły barykadę.

Pośród demonstrujących tłumów znajdowali się urzędnicy w swych codziennych ubraniach i robotnicy w zaplamionych kombinezonach. Żołnierze z oddziałów, które przyjechały zwiedzać Targi, byli wmieszani w tłum.

Do rozruchów doszło na oczach co najmniej kilkuset zagranicznych wystawców, gości i dziennikarzy z całego świata. Część pochodu robotniczego pomaszerowała już w czwartek rano na teren Targów Poznańskich. Cudzoziemcy oglądali manifestację i starcia z milicją, atak na budynek UB, na więzienie na Młyńskiej i zniszczenie zagłuszarki. Przyglądali się temu, stojąc na ulicach, z okien hoteli i samochodów. Wielu z nich jeszcze tego samego dnia powracało z Polski pod świeżym wrażeniem wypadków.

Pierwszy nasz komentarz, napisany przez Trościankę, poszedł na antenę jeszcze tego samego wieczoru. Moje przemówienie nadane rano 29 czerwca zacząłem od przytoczenia nagłówków prasy światowej: „Akt rozpaczy w Poznaniu”, „Strzały z czołgów i karabinów maszynowych do demonstrujących robotników”, „Rozruchy głodowe w Poznaniu” itd. Poznań znalazł się w centrum uwagi całego świata.

Odpowiadałem głośno myśląc. Ponieważ komunikat jest kłamliwy i nie mówi właściwie, co zaszło, więc musimy przede wszystkim przedstawić jak najpełniejszą wersję wydarzeń i ich podłoże. W komentarzach nie wystarczą słowa poparcia dla robotników, trzeba, by poznaniacy odczuli, że mają za sobą opinię całego zachodniego świata.

Pierwszą wiadomość o rozruchach w Poznaniu podchwycił nasz nasłuch. O godz. 19.30 rozgłośnia poznańska nadała dwuminutowy komunikat PAP-u mówiący o ,.poważnych zaburzeniach w mieście”. W godzinę później, o wpół do dziewiątej wieczorem, Poznań nadał oświadczenie Miejskiej Rady Narodowej oskarżające nie wymienionych z nazwiska agentów imperializmu, którzy wykorzystali fakt, że w Poznaniu odbywają się Międzynarodowe Targi i sprowokowali zamieszki w celu skompromitowania Polski Ludowej.

Wszystkie te fakty przekazywaliśmy skrzętnie w audycjach z powołaniem się na doniesienia korespondentów zachodnich. Odbijał się w nich zamęt, wahania i wewnętrzna walka w łonie kierownictwa zarówno w Moskwie, jak i w Warszawie.

Gomułka wypuszczony został wprawdzie na wolność trzynastego grudnia 1954 r. po burzliwej listopadowej naradzie K.C, ale ogłoszono to dopiero po śmierci Bieruta (6 kwietnia 1956 r.). Odejście Bieruta otworzyło bramy więzień około 30 tysiącom ludzi. Wyrzucony został z rządu Berman (6 maja), Stanisław Radkiewicz i Włodzimierz Sokorski (19 kwietnia). Aresztowano i wytoczono procesy Romualdowi Romkowskiemu i Anatolowi Fejginowi, zapowiedziano ponowną rozprawę przeciwko Różańskiemu.

Strony